Nikt nigdy nie jest naturalny, kto stara się być naturalnym lub stara się nie starać.
RSS
wtorek, 29 stycznia 2008
Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów. Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.

- Wy sobie odlatujecie, a ja tu zemrę z chłodu…. - westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie…
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując się do wzlotu.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu…
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie…
- A idź k*rwa, w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
I poleciały.
23:42, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 maja 2007
niniejszą notkę dedykuję kolektywie m3
ich strona internetowa jest na wymarciu, tak więc w podziękowaniu za ich wkład w mój antyrozwój, umieszczam bezpośrednie linki do podstron

MIASTO:

http://hypnosite.scene.pl/m3/miasto/drugie.html         drugie oblicze
http://hypnosite.scene.pl/m3/miasto/haloocynacje.html         haloocynacje
http://hypnosite.scene.pl/m3/miasto/pamietaj.html         pamiętaj
http://hypnosite.scene.pl/m3/miasto/telewizja.html         telewizja lustro rzeczywistości

MASA:

http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/DEDYKACJ.HTM         z dedykacją
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/aniol.html         mania prześladowcza
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/czubek.html         blokowa przypowieść
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/granica.html         granica
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/hedonism.html         hedonizm
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/maktv.html         telewizja schizów i paranoi
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/maszyna.html         maszyna
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/motiv8.html         motywacja
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/tower.html         projekt: wieża
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/triptykk.html         tryptyk
http://hypnosite.scene.pl/m3/masa/xiaze.html         pokój

MASZYNA:

http://hypnosite.scene.pl/m3/maszyna/dziewczynka.jpg
http://hypnosite.scene.pl/m3/maszyna/minimalek.gif
http://hypnosite.scene.pl/m3/maszyna/nnnf.jpg
http://hypnosite.scene.pl/m3/maszyna/superman.jpg
http://hypnosite.scene.pl/m3/maszyna/zegar.jpg

17:09, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 stycznia 2007

Kalendarz Trzynastu Księżyców

Trzynastomiesięczny kalendarz – kalendarz Druidów – został wyparty przez rzymski (juliański), dwunastomiesięczny system, który w większości krajów europejskich obowiązywał do drugiej połowy XVI wieku. Stosowany obecnie kalendarz gregoriański – wprowadzony w 1582 roku przez papieża Grzegorza XIII – jest zreformowanym kalendarzem juliańskim.
Kalendarz z trzynastoma miesiącami ma bardzo starą tradycję. Był on stosowany przez ludy celtycko-germańskie, a w Islandii obowiązywał aż do XIX wieku.

W porządku astrofizycznym struktura czasu zdefiniowana jest matematycznie. Pełny obieg Ziemi wokół Słońca trwa 365 dni i 6 godzin (dokładnie 365 dni 5 godzin 48 minut 46 sekundy), czyli 365,2422 doby.
Dwunastomiesięczny kalendarz w obecnej gregoriańskiej formie daje nam możliwość ilościowego określenia biegu czasu według przyjętych powszechnie wzorców, tzn. w jednostkach: 31, 30 i raz 28 dni. Co 4 lata pojawia się rok przestępny, który służy temu, aby pozostałe w każdym roku 6 godzin zebrać w jeden dodatkowy dzień. W rzeczywistości nie ma jednak 366. dnia w roku, ponieważ siódma godzina 366. dnia faktycznie należy już do roku następnego.

Liczba 365 jest w istocie liczbą 364 + 1. Wiedza o tym schemacie, czyli tzw. zasada PLUS JEDEN, była znana już w latach dwudziestych. Nigdy jednak nie została wprowadzona do programu nauczania w szkołach.
W schemacie 364 + 1 widzimy, że liczba 364 jest całkowicie podzielna przez 13. Otrzymana liczba 28 jest bardzo ważna dla życia na Ziemi. Nie jest przypadkiem, że obieg Księżyca wokół Ziemi bliski jest również tej liczby, podobnie jak cykl miesięczny kobiety.

'+1' jest tzw. Zielonym Dniem. Zielony Dzień znany był już w kulturze druidzko-celtyckiej. Celtowie nazywali go Dniem Jemioły. W Kalendarzu Trzynastu Księżyców 365. dzień planetarnego roku, jest dniem poza programem CZASU. Energetyczne oddziaływanie tego dnia jest przez ludzi wyraźnie wyczuwalne.

W tym miejscu należałoby bardzo wyraźnie zaznaczyć, że mamy do czynienia z zupełnie odmiennym postrzeganiem czasu. Traci tu swoją ważność dotychczasowa, klasyczna wiedza, wpajana nam w szkołach. Refleskja nad tym, może zrodzić zupełnie nowe spojrzenie na byt i związki kosmiczno-przyczynowe.

17:30, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 listopada 2006
niedziela, 17 września 2006

dziękuję, Anthony

23:00, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 września 2006

(autor nieznany)

Ateista umarł. Porządny był człowiek, ale umarł i było to dla niego bardzo traumatyczne przeżycie. Tym bardziej, że zupełnie nieoczekiwanie znalazł się w piekle. Przywitał go Diabeł. Ateista poczuł się nieswojo, ale Diabeł był bardzo konkretny:
- O, widzę, że Pan u nas nowy... To ja może oprowadzę, tu jest pański apartament. Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urządzone, łóżko wodne, baldachimy, łazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabeł dalej ciągnie:
- Jeśli pan jest zmęczony i chce odpocząć, to proszę się nie krępować, jeśli pan jednak sobie życzy, to oprowadzę Pana dalej... Idą, a widoki przed nimi bardzo intrygujące, dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piękne kobiety, tu ktoś maluje obrazy, tam ktoś ćwiczy gimnastykę, przeszli koło olimpijskiego basenu, siłowni, dalej restauracje, drink bary... Ateista zaczyna się czuć dziwnie, idą dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia przegrodzonego ścianą z bardzo grubego szkła pancernego. Za szkłem - tortury, diabły smażą jakichś nieszczęśników w kotłach z wrzącą smołą, innych rozciągają, ćwiartują, wypruwają im flaki. Szyba tłumi dźwięki, ale przez skórę czuć, że nieszczęśnicy muszą krzyczeć wniebogłosy, na ich twarzach maluje się niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, coś przeraźliwego. Ateista poczuł się wielce nieswojo, patrzy na tę scenę za szybą, patrzy, zaczyna nerwowo drapać się po głowie i zezować na diabła... Diabeł wyczuł sytuację, macha ręką i mówi:
- ...a wie pan, tym to się proszę zupełnie nie przejmować, to Chrześcijanie sobie coś takiego wymyślili...

00:40, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 września 2006

(źródło: Onet.pl)

Finalistki Miss World 2006 odwiedziły Augustów (Podlaskie), gdzie spotkały się z mieszkańcami miasta oraz chorymi dziećmi z Warsztatów Terapii Zajęciowej.
17 finalistek oraz aktualna miss świata 2005 zaprezentowały się mieszkańcom Augustowa na placu Zygmunta Augusta. Potem pojechały do siedziby Warsztatów Terapii Zajęciowej, gdzie spotkały się z upośledzoną psychicznie młodzieżą.
Jeden z chłopców wręczył wszystkim miss róże. Dzieci przygotowały także pamiątki, które same wykonały z gliny. Były to figurki aniołów, doniczki i miseczki.
Po obiedzie finalistki Miss Word 2006 popłynęły statkiem Żeglugi Augustowskiej w godzinny rejs do Sanktuarium Maryjnego w Studzienicznej. Miss pytały, czy płyną tym samym statkiem, co Jan Paweł II w 1999 roku. Załoga statku wyjaśniła, że płyną innym statkiem, ale tą sama trasą, co papież.
Najpiękniejsze kobiety świata na koniec sfotografowały się z młodzieżą, której najwyraźniej sprawiły wiele przyjemności. Dzieci krzyczały do miss: "Kochamy was!", a te odpowiadały: "My również was kochamy!".

23:59, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 września 2006

O facecie, który nauczył się mówić dupą.


"Ruszał całym brzuchem, a pierdnięcia układały się w słowa. Pierwszy raz w życiu słyszałem taki dżwięk, gęsty i bulgoczący, dźwięk, który ma zapach. Facet pracował podczas karnawału, początkowo brali go za nowatorskiego brzuchomówcę. Po pewnym czasie dupa zaczęła mówić sama. Występował bez przygotowania, a dupa podrzucała mu dowcipy. Potem wyrosły jej wokół ząbkowane, zgrzytające haczyki i zaczęła jeść. Facet najpierw się ucieszył i włączył to do numeru, ale dupa wygryzała mu dziurę w spodniach i rozgadywała się na ulicy. Krzyczała, że żąda równych praw. Upijała się na smutno, płakała - żenada. Chciała, żeby ją całować, jak usta. W końcu gadała całe dnie i noce, facet wrzeszczał, żeby się zamknęła. Walił ją pięścią, wtykał świeczki, ale wszystko na nic, wreszcie dupa powiedziała:
"To ty masz się zamknąć, nie potrzebujemy cię już. Potrafię mówić, jeść i srać” Facet zaczął budzić się rano z galaretą przypominającą skrzek na ustach. Zeskrobywał ją z twarzy, ale kleiła się do palców i rozrastała się tam. Wreszcie usta mu zarosły. l automatycznie zamarła cała głowa, prócz oczu.
Tylko tego dupa nie umiała - widzieć. Potrzebowała oczu. Połączenia nerwowe zablokowały się i zanikły, mózg nie mógł już wysyłać poleceń. Był uwięziony w czaszce, odcięty. Jakiś czas z oczu wyzierało nieme, beznadziejne cierpienie mózgu, który w końcu pewnie zamarł,
bo oczy zgasły. Potem miały tyle wyrazu, co oczy kraba na słupkach."
21:27, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 sierpnia 2006

"Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach.
Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami.
Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno.
Jesteśmy średnimi dziećmi historii.
Nie mamy celu ani miejsca.
Nie mamy Wielkiej Wojny.
Wielkiej Depresji.
Naszą wielką wojną jest wojna duchowa.
Naszą wielką depresją jest życie.
Zostaliśmy wychowani w duchu telewizji, wierząc,
że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu.
Ale tak się nie stanie."

12:17, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 lipca 2006

"(...) I wtedy właśnie mała Gerda weszła przez wielkie wrota do pałacu; wiały właśnie ostre wichry, ale dziewczynka odmówiła wieczorną modlitwę i wtedy wiatry ułożyły się, jak gdyby chciały spać, a dziewczynka weszła do wielkiej, pustej, zimnej sali. Zobaczyła Kaya, poznała go, rzuciła mu się na szyję, objęła go mocno i wolała: – Kay, drogi, mały Kay! Nareszcie cię odnalazłam!
Ale on siedział zupełnie cicho, sztywny i zimny.
Wtedy zapłakała mata Gerda gorącymi łzami, które spłynęły na jego pierś, dostały się aż do jego serca, roztopiły kawałki lodu i wchłonęły okruszynę szkła. Kay spojrzał na nią, a ona zaśpiewała mu pieśń:
Różyczki kwitną tak pięknie w dolinie,
Pójdę pokłonić się bożej Dziecinie.
Wtedy Kay wybuchnął płaczem i odłamek szkła wypadł mu z oka, poznał Gerdę i zawołał radośnie:
– Gerdo, kochana, mata Gerdo! Gdzieś była tak długo? I gdzie ja byłem? – Rozejrzał się wokoło. – Jakże tu zimno! Jak pusto i rozlegle!
I przytulił się mocno do Gerdy, a ona śmiała się i płakała z radości, było to takie piękne, że nawet kawałki lodu zaczęty tańczyć z radości, a kiedy się zmęczyły i położyły, utworzyły właśnie te litery, o których mówiła Królowa Śniegu, ze jeśli Kay je ułoży, stanie się niezależnym panem, a ona podaruje mu caly świat i parę nowych łyżew. (...)"

11:45, hattifattener
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2